domingo, 29 de maio de 2022

Affinity Suite

CD – Creative Sources Recordings – CS 742, Lisbon 2022

















1. I - 22'54''
2. II - 11'59''
3. III - 16'18''





Ernesto Rodrigues - Viola
José Lencastre - Alto Saxophone
Miguel Mira - Cello
Hernâni Faustino - Double Bass
João Lencastre - Drums


Recorded October 2021, Parede, Portugal
Cover design Carlos Santos


Reviews


Kwintetowa improwizacja na trzy instrumenty strunowe, saksofon i perkusję doprawdy udanie konsumuje swój tytuł, który możemy dość swobodnie (!) tłumaczyć jako Suitę Pokrewieństwa. Tutaj stara się ona bowiem łączyć swobodną kameralistykę z otwartym, w pełni improwizowanym jazzem, któremu wcale nie jest zbyt daleko do statusu free jazzu. Narracja budowana cierpliwie, ale raz za razem napędzana jazzowym drive’em perkusji, tudzież masywnym brzmieniem kontrabasowego pizzicato, udanie zaś tonowana kameralnym tembrem altówki i wiolonczeli. Tym, który stoi w tej narracji prawdziwym okrakiem zdaje się być saksofonista. Świetnie znamy jego umiejętności asymilacji w każdych warunkach scenicznych, nie dziwi nas zatem, iż w dziele konstruowania pokrewieństw międzygatunkowych ma on wyjątkowo dużo do powiedzenia. Przy okazji zauważmy, iż w przypadku altowiolinisty Ernesto Rodriguesa, Affinity Suite jest być może jedną z najbardziej ognistych i dynamicznych płyt, jakie kiedykolwiek nagrał. Pozostałym czterem muzykom do jazzu jest całkiem blisko, zatem nasze tropy gatunkowe wydają się być trafione.
Na początek artyści serwują nam drobną strunową rozgrzewkę. Obok leży skulony saksofon, a na werblu i tomach dzieją się mikro zdarzenia. Zawieszona w próżni kameralna narracja przypomina spacer gołą stopą po zroszonej porannym deszczem łące. Klecona ze small talks pajęczyna interakcji z każdą pętlą zagęszcza się. Każdy instrument dokłada swoje i rozhuśtane chamber zaczyna odnajdywać pierwsze post-jazzowe podpórki. Gdy tempo rośnie, ciężar improwizacji przesuwa się ku atrybutom bardziej jazzowym. Po dziesiątej minucie muzycy wracają do kameralnych zachowań. Kontrabas przechodzi w tryb arco i wraz z altówką i cello zaczyna budować długie, głęboko oddychające frazy. Saksofon bez wahania wchodzi w zastaną estetykę. Nowa intryga, budowana po niedługim czasie niemal bez udziału instrumentów strunowych, pełna jest mroku i dramaturgicznego zaniechania. Powrót smyczków reinkarnuje stan międzygatunkowego rozkroku. Zdaje się, że wszyscy muzycy w tym stanie czują się wyśmienicie! Kolektywna decyzja o poszukiwaniu drobnego wzniesienia wydaje się w tym momencie wyjątkowo trafiona. Finał pierwszej improwizacji skrzy się wyłącznie dobrymi emocjami.
Drugą historię inicjują wyłącznie strunowce. Piłowanie gryfów i chrobot drżących pudeł rezonansowych, to pierwsze przejawy zdarzeń fonicznych. Introdukcja wydaje się nad wyraz długa, cierpliwa, a samo wejście w stan narracji saksofonu i perkusji dzieje się niemal bezszelestnie. Dźwięki kleją się teraz do siebie wyjątkowo zwinnie, a improwizacja osiąga stan chamber-jazzu i łapie niemal taneczną dynamikę. Akcję budują teraz bracia Lencastre, ale jest ona udziałem wszystkich artystów zgromadzonych w studiu nagraniowym. Trzecia improwizacja także rodzi się na gryfach wiolonczeli, altówki i kontrabasu. Pizzicato & arco in chamber suspens! Po niedługiej chwili saksofon zaczyna formować drobne drony, a w tle rozbłyskują perkusjonalne świecidełka. Każdy z muzyków buduje tu swoją opowieść, ale wszystkie one wchodzą ze sobą w udane interakcje. Przez moment prym wiedzie altówka, ale dość szybko przypomina sobie o kolektywnej konstytucji tego spotkania. Narracja nie szuka na razie żadnych wzniesień, płynie szerokim, efektownym korytem przeróżnych zdarzeń. Tempo wzrasta jakby mimochodem, niesione śpiewem saksofonu i nerwowymi podrygami kontrabasu i perkusji. Cello i viola dokładają urocze ornamenty. Nim jednak artyści zwieńczą swoje dzieło, proponują nam dość zaskakujące spowolnienie. Post-dynamika ostatniej fazy nagrania zdaje się być wyjątkowo rozhuśtana, rwana, nawet nerwowa, zdobiona wszakże wyjątkowo urokliwymi zdarzeniami strunowymi. Andrzej Nowak (Spontaneous Music Tribune)

Gravada ao vivo na SMUP em Outubro passado, esta “suite de afinidade” foi executada por Ernesto Rodrigues na viola de arco, José Lencastre no saxofone alto, Miguel Mira no violoncelo, Hernâni Faustino no contrabaixo e João Lencastre na bateria. E é a profusão de cordas que primeiro se sente, um intrincado entrelaçado de vibrações que compõem a reverberante teia tecida neste registo.
Num luminoso limbo algures entre as dinâmicas da música livre e improvisada e a abstracção de uma certa composição erudita e contemporânea, evolui esta suite tripartida que se estende por mais de 50 minutos de vigorosa interacção instrumental. A primeira peça denota uma certa urgência parecendo propulsionada pelo diálogo do violoncelo e da viola de arco, com o contrabaixo em registo pontilhado e a bateria, inicialmente muito discreta, a oferecer sombreados via escovas, antes de se fragmentar numa mais incandescente fase do tema. Sobre tudo isso, o saxofone vai largando curtos arremedos, frases soltas, como pingos de cor pollockianos em tela disposta no chão. A primeira – e mais longa – parte da suite vive de avanço e recuo em espiral de intensidade, um verdadeiro vórtice que nos atrai para o seu centro. 
São as cordas vibradas com arco que introduzem e dominam a segunda parte – a mais “breve” (ainda assim com quase 12 minutos) –, feita de contenção sobre a qual o saxofone desenrola figuras circulares. A última secção da suite arranca com pulsar de contrabaixo, um quase drone da viola e sopro lento que emana do silêncio e produz uma suave brisa a partir do saxofone. Um “nevoeiro” textural que nos envolve como um manto e se vai tornando mais denso, oferecendo a Lencastre a dianteira durante boa parte do tema que depois desagua no quase silêncio apenas entrecortado pelas abstractas figuras com que as cordas resolvem a suite. 
Esta música é sempre excitante porque imprevisível, porque rica texturalmente, porque executada por um conjunto de músicos que se entendem e se escutam mutuamente, procurando sempre um lugar discreto num quadro mais vasto. Bonito. Rui Miguel Abreu (Rimas e Batidas)

"Affinity Suite" is by a super-quintet with Ernesto, Miguel, José and João, and Hernâni. The play an "Affinity Suite" in three movements. The music is amazingly free jazz oriented and amazingly expressive in comparison
to typical Rodrigues family output. This is mostly to the phenomenal work of Lencastre family, in fact. But, the cello work of Miguel Mira and the double bass support of Hernâni Faustino are also decisive for the overall sound. Maciej Lewenstein

A chamber jazz quintet orchestrated for three strings, saxophone and percussion from Ernesto Rodrigues on viola, Jose Lencastre on alto saxophone, Miguel Mira on cello, Hernani Faustino on double bass and Joao Lencastre on drums, technically advanced collective playing that simmers with an underlying jazz fire unique to many of Rodrigues' groupings. (Squidco)


terça-feira, 24 de maio de 2022

Wind Elegy

CD – Creative Sources Recordings – CS 744, Lisbon 2022

















1. I - 21'00''
2. II - 08'24''
3. III - 15'23''
4. IV - 12'11''





Ernesto Rodrigues - Viola
Brad Henkel - Trumpet
Guilherme Rodrigues - Cello
Matthias Müller - Trombone



Recorded May 2021, Berlin
Fotolazy by Elisa Scarpa
Cover design Carlos Santos

 

Reviews

Blisko godzinny zapis dźwiękowy portugalsko-niemieckiego meetingu, który urokliwie sytuuje strunowe frazy w obliczu blaszanych podmuchów zimnego powietrza, to z pewnością crème de la crème dzisiejszego zestawu nowości. Muzycy w tej konfiguracji spotkają się ze sobą chyba po raz pierwszy, zatem faza inicjacji improwizacji jest dość rozbudowana, a koncentruje się na wnikliwej analizie potencjału i budowaniu narracji z drobnych strzępów fonii. Wspomniana faza nie trwa jednak zbyt długo, albowiem muzycy bardzo szybko znajdują wspólny język i brną do przodu head to head, popadając w całkiem intensywne interakcje. W trakcie rozbudowanej czasowo improwizacji otwarcia flow oczywiście faluje niczym wzburzone fale oceanu, sięga ciszy, by po niedługim czasie grzmieć nerwowymi frazami, ale w każdej z tych inkarnacji artyści plotą niemal wyłącznie doskonałe intrygi. Łączą się w drony, szepczą po kątach, strzygą uszami, ale nie stronią też od śpiewnych potoków dźwiękowych. Na sam finał serwują nam kilka sesji pytań i odpowiedzi, dzięki którym poziom emocji sięga tu realnego nieba.
Druga, najkrótsza odsłona, to garść jakże efektownych drobiazgów. Piękne, szeleszczące drony blaszanych i strunowe zdobienia. Całość narracji zdaje się tu przypominać wielkie crescendo czynione na wydechu i melodyjnie stłumione. Początek kolejnej improwizacji, to niemal wyłącznie bezdźwięczne szumy, kreowane zarówno pracą wentyli, jak i dociskaniem strun do gryfów. Znów sporo tu zabawy z ciszą i kreowania opowieści w najdrobniejszych szczegółach. Z jednej strony wentylowa mechanika, z drugiej small talks strun nie bez śpiewnych ornamentów. Kolektywne riffy i kameralne westchnienia, post-jazzowe nerwy i kilka smukłych dronów. Emocje płyną tu zarówno ze świetnej dramaturgii, jak i perfekcyjnego brzmienia nawet pojedynczych fraz. Czwarta, finałowa opowieść zdaje się kontynuować wspaniałości swych poprzedniczek. Free chamber upside down z incydentalnymi eksplozjami ekspresji. Frazy długie i krótkie, mozolne drony i zwiewne meta melodie. Rozbujana narracja, która mogłaby nie mieć końca. Falowanie i spadanie, trębackie śpiewy i strunowe repetycje. Andrzej Nowak (Trybuna Muzyki Spontanicznej

"Wind Elegy" is a suite in four movements. It is notable for the fact that the Rodrigues family is joined here by Brad Henkel on trumpet, and the one and only Matthias Müller on trombone. The resulting music is absolutely stunning and outstanding, although again it has a lot of common with the free minimal music: so sound the winds in fact. But, the are also fascinating fragments within the free jazz idiom or free improvised style. Maciej Lewenstein

A four-part suite from the Creative Sources string core of violist Ernesto Rodrigues and cellist Guilherme RodrigueS, recording in Berlin in 2021 with free jazz trombonist Matthias Muller and trumpeter Brad Henkel, through each movement approaching their playing through a balance of nonidiomatic and free jazz, subtly understated and meticulously intricate. (Squidco)

quinta-feira, 5 de maio de 2022

Quelque chose prie la patience des nuages

CD – Creative Sources Recordings – CS 734, Lisbon 2022


J’habite le dernier mot
dans le tranchant du jour

Les paroles sont aux fenêtres
et les jours à pas comptés

Je retrouve la vue
de la nature impuissante

On met dans le silence
le pousser des nuages

Une voix d’écume
presque des parfums

                                                         Et ainsi infiniment
                                                         avec l’aube au loin


                                                         Ernesto Rodrigues, March 2022





1. I - 21'59''
2. II - 21'24''




Ernesto Rodrigues - Viola
Guilherme Rodrigues - Cello
Bruno Parrinha - Bass Clarinet
Luisa Gonçalves - Piano
Carlos Santos - Electronics



Recorded January 2022, Colares
Cover design Carlos Santos

 

Reviews

And that sense of tension is then reformed & refigured, extended by a quintet context on Quelque chose prie la patience des nuages (recorded at the beach in Colares, the next day), i.e. by adding Luisa Gonçalves (piano) & CS mainstay Carlos Santos (electronics) to the prior trio: Although I hadn't noted it here, Gonçalves already appeared with Rodrigues (& Santos) on Melt (& I'd actually reviewed another quartet album by that name, that from "Hearth" appearing first on Clean Feed, April 2021), taking up what seems to be a recent theme, but also adding a sort of icey quality through crisp piano. (Also from mid-2021, Rodrigues evokes a similar sort of post-Cage idiom in Flat Music — also including Parrinha in its quartet with piano & percussion, as it happens. Stark & smooth are two other apt adjectives for this album that seems to seek radicality in a sort of post-Wandelweiser mode....) Quelque chose prie la patience des nuages projects less of a twisting thicket than an airy backdrop, however — perhaps recalling e.g. Stratus, including via the latter's sometimes wispy, sometimes brighter colors... — and suggests a sort of windswept landscape (cloudscape?) at times. It's also the longest of these albums, in two weighty (weightless?) tracks, its quasi-tonality & temperament (although softened by understated electronic manipulation...) imposing a more extended canvas... often distended, sparse & eerie (process-like?), but sometimes more active (or even searing via high clashes). The piano & electronics might almost be said to present a broad, contoured canvas for the clarinet & strings trio, but there's also a sense that the trio is accompanying Gonçalves at times (or elaborating the latter, i.e. into smaller spaces...). And beyond the clouds evocation per se, Stratus does remain a significant prefiguration here — & is actually another album on which Parrinha had appeared. (These releases might also be characterized as drawing upon themes & techniques of spectral music, albeit in improvising contexts....) Indeed, he'd also appeared already with Rodrigues on the quartet album Backlighting (first mentioned here in August 2018), where this sort of delicate, translucent blend of timbres was first put at the center of an interaction (or at least in this way...). A sense of cloud, moonlight, and shading in sometimes-muted colors thus comes to figure an ongoing musical strand in this space.... Todd McComb's Jazz Thoughts

Stuprocentowo portugalski kwintet zaprasza nas na wyjątkowo minimalistyczną podróż z grubymi plastrami ciszy na ramieniu każdego z artystów. Improwizacja od startu do mety zdaje się tu być lekka jak puch, ale jednocześnie mroczna i tajemnicza. Swoją hiperboliczną nieintensywnością przypomina duetowe medytacje brytyjskiego AMM. Dwa instrumenty strunowe sycą narrację zarówno intrygami, jak i delikatnymi ornamentami, klarnet basowy pozostaje na uboczu i przyjmuje najczęściej rolę komentatora wydarzeń, z kolei elektronika definitywnie koncentruje się na budowaniu tła tej suspended story, w każdym wszakże momencie dostarczając porcję dźwięków idealnie wpasowujących się w akustyczne frazy. Prawdziwą królową tej gry ogłosić trzeba jednak pianistkę, która w minimalistycznym środowisku rodziny Rodrigues czuje się jak ryba w wodzie. Frazuje na miliony sposobów, zawsze idealnie wpisując się w tryb danej fazy improwizacji.

Free chamber wprost z głuchej krypty toczy się tu wyjątkowo spokojnie, by nie rzec leniwie. Każdy dźwięk cedzony jest przez zęby, nic nie dzieje się bez odpowiednich przygotowań, wszystko czynione jest w należytym skupieniu. W połowie każdej z ponad dwudziestominutowych improwizacji muzycy sugerują nam, iż w niedalekiej przyszłości planowana jest intensyfikacja działań dźwiękowych. W pierwszej części na deklaracji się kończy, w drugiej artyści rzeczywiście przez kilka długich chwil zdają się generować swoje dźwięki nieco bardziej energicznie. To swoiste zagęszczenie ściegu idzie na wprost z aktywności Rodriguesów. Powrót do trybu minimalistycznego następuje jednak dość szybko, co stwarza nowe przestrzenie dla rosnącej kreatywności pianistki, która rządzi i dzieli w trakcie ostatnich minut nagrania. Przez moment można odnieść wrażenie, że samo zakończenie spektaklu mgły i ciszy przyniesie nam kilka bardziej ekspresyjnych fraz, ale okazuje się, że to jedynie wiatr hula za oknem. Andrzej Nowak (Trybuna Muzyki Spontanicznej

The series starts with "Quelque chose...", a mastepiece of free minimal music in two parts "I" and "II". This very peaceful and meditative piece is performed by a quintet led by the the Rodrigues family. But, for me the highlight are the piano lines of Luisa Gonçalves, reminding me of our own Clara Lai. The interplay with Carlos Santos is not from this galaxy. Maciej Lewenstein